piątek, 21 czerwca 2013

wtorek, 18 czerwca 2013

Z deszczu pod rynnę...

Kiedyś przynajmniej wiedziałam, że mam szansę się wyrwać...
Teraz nie mam nawet nadziei...
Boli mnie ta świadomość...

Kanapka z masłem wystarczy...

Pytam Kochaną, co chce do szkoły na drugie śniadanie...

- Kanapkę.
- Z czym?
- Z masłem.
- I z czym jeszcze?
- Nic więcej.
- Może sałata albo wędlina?
- Chleb z masłem wystarczy.

Kochana nie jest wybredna, zjada prawie wszystko (ostatnio awersja do jajecznicy jedynie)...
W przeciwieństwie do Kochanego, nie jest podatna na wpływy z zewnątrz i nie ma potrzeby przypodobania się innym...
Jest sobą, mimo że jej zachowanie nie jest popularne wśród rówieśników i dobrze się z tym czuje...

Zazdroszczę jej tej pozytywnej pewności siebie i cieszę się, że  jednak nie jest podobna do mnie...

piątek, 14 czerwca 2013

Tymczasem...


prac wokół domu ogrom...
warzywa zarastają badylstwem w tempie zastraszającym...
mam nadzieję, że zdążę doprowadzić wszystko do stanu przyzwoitego przed wyjazdem...





czwartek, 13 czerwca 2013

Kota...


Zastanawiam się z zrobić z Kotą ( tak, tak, z Kotą! Lusia jakoś mi do niej nie pasuje bo chociaż maLUSIA i miLUSIA to jednak już na pierwszy rzut oka widać, że to KOTA!)
Niedługo czeka nas wyjazd na dłużej...
Ja byłabym chętna wziąć Kotę ze sobą...
On jednak nawet nie chce o tym słyszeć...
Zastanawiam się, czy jeszcze w czymkolwiek się zgadzamy...



środa, 12 czerwca 2013

Bez...

 



Cała okolica tonie w zapachu czarnego bzu... 
A we mnie tęsknota...
Za tym co było....
Za tym czego nigdy nie będzie...
Żyję...
Jeszcze...
Ciągle...
Bez...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Awaria...

Nie wiem czy to wynik nocnej burzy... Swoją drogą strasznie było...
A może to wynik starości sprzętu ale... siadło mi coś w kompie...
Po sprawdzeniu tysiąca kabelków i analizie, która diodka kiedy się pali a kiedy nie, stwierdzam, że netu w kompie nie mam, gdyż sygnał zanika na wejściu do kompa... Czyli chyba spaliło się gniazdo albo karta sieciowa....
Na szczęście przypomniałam sobie, że przecież kupiliśmy nowy komputer,  wiec wyciągnęłam go z szafy, gdzie stale stacjonuje bo jest stacjonarny ;-)
Miał być dla dzieci ale te świetnie radzą sobie bez niego, cieszą się, gdy maja czas na malowanie i rowery, wiec "nówka" stała się głównie magazynem dla zdjęć, które nie mieszczą się w "staruszku".
A "staruszek"... ledwo zipie ale mam do niego sentyment...
Oczywiście marzy mi się "lapek" ale jest tyle ważniejszych rzeczy:
- kurnik ;-)
- większy wybieg dla owiec,
- lampy na zewnątrz domu,
- meble do sypialni,
- nowa mniejsza wanna bo pierwsza zdecydowanie za duża i irytujaca,
- altana,
- lepszy aparat...
Ech... sporo tego...

A tak na poważnie tylko jedno jest ważne...

"Święty Boże, Święty mocny,
Święty a Nieśmiertelny
Zmiłuj się nad nami...

Od powietrza, głodu, ognia i wojny
Wybaw nas Panie!

Od nagłej i niespodzianej śmierci
Zachowaj nas Panie!

My grzeszni Ciebie Boga prosimy
Wysłuchaj nas Panie!"

Mam nadzieję, że ta noc będzie spokojna...

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Na peronie...

Starszy marynarz dostał wezwanie na szkolenie...
Odwiozłam go na dworzec...
Peron 3, tor 2...

Dziwne uczucie...

sobota, 1 czerwca 2013

Dzień Dziecka...

Banalnie...
Wyjazd na pizzę...
2 godziny razem, mimo że w domu mnóstwo roboty...
Zrobi się w poniedziałek :-)
Potem kościół bo jeszcze "Biały Tydzień"...

Po cichu liczę na spokojny czerwiec...